Weilburg

przez | 18/05/2010

Weilburg nie należy co prawda do najbliższej okolicy Heppenheim, ale inwestując godzinkę jazdy na północ (120 km) dojeżdżamy do uroczego miasteczka, które mimo, że niewielkie – 13 tys mieszkańców, to połowa Heppenheim – ma kilka niepowtarzalnych atrakcji.
– Jedyna w Niemczech grota kryształowa. Pochodzi z epoki lodowcowej, a czas ozdobił jej komory i ściany kryształami i naciekami perełkowymi. Zachęciliśmy się zobaczyć to cudo. W czwórkę, z przyjaciółmi, weselej.
Z internetu poinformowani:
a. 9 stopni = ciepło się ubrać, czyli przy obecnych temperaturach po prostu: normalnie,
b. 347 schodów do przebycia w głębię ziemi = wygodne buty i myśl, że jesteśmy w Alpach.
c. osobom po zawale, na nitroglicerynie, niepełnosprawnym fizycznie – odradza się owej przygody. No, to nie my.
Udekorowani żółtymi hełmami, które na czubach miały już wiele zadrapań – ruszyliśmy w kierunku środka ziemi. Schody, szczeliny, wiszące skały aha! stąd podrapane hełmy. Aż dotarliśmy do najgłębszego punku, 70 metrów.Widzieliśmy wiele połyskujących kryształów, które niestety nie dały się ując na zdjęcie, bo światło lampy niweczyło ich migotanie. Ale szczerze mówiąc, wyobrażałam sobie, że zobaczę tam klejnoty na ścianie – a tu wapień przez 350 milionów lat pokrył kryształy i zabrał im szanse na kolekcje. Za to był inny imponujący naciek, który cieszył się ogólnym zachwytem (zdjęcie znajdziesz – komentarz niekonieczny).
Jaskinie odkryto przypadkowo. Naukowcy poszukiwali legendarnej jaskini naciekowej, z opowiastek górników z 19 wieku. Przy wierceniach trafiono w 1975 na tą. Przypuszczalnie odkryto tylko cześć komór. A wiercenia w poszukiwaniu legend trwają nadal.
Po wdrapaniu się 347 schodów spowrotem na powierzchnię ziemi, można przed jaskinią jeszcze pospacerować między blokami skalnymi i kamieniami okolicznego pochodzenia, od granitu, przez magmę i lawę, do bazaltu i róży piaskowej.

– Mały Weilburg posiada również największą na świecie (poza Chinami) stałą wystawę Chińskiej Armii Terakotowej. Archeologiczne znalezisko chińskiej kultury z III w.p.n.e, terakotowa armia z grobowca pierwszego cesarza Qin Shi Huangdi, uznane zostało przez UNESCO za ósmy cud świata. Wystawa w Weilburgu powstała wyłącznie z prywatnych funduszy ponad 70 chińskich firm osiedlonych w okolicy miasta. Wystawa posiada wierne kopie (bo oryginały nie opuszczają Chin) 350 wojowników, 24 koni, wozy, broń. Jakie dopiero wrażenie musi robić autentyczny grobowiec, z 7000 żołnierzy!
Dodatkową atrakcją jest kopia Muru Chińskiego, co prawda tylko 26 metrów, ale jakby je w te i we wte przejść…

W Weilburgu jest też jedyny w Niemczech tunel (ze śluzą) dla statków. No, ale nie wszystko na raz, odpuściliśmy sobie.
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Hessenpark w Anspach – to wielki skansen i muzeum kultury Hesji. Hotel i gospoda „Zum Adler„, to dom, w którym nasza przyjaciółka spędziła wiele dziecięcych dni i zna każdy kąt. Budynek został, jak inne, w częściach przeniesiony do skansenu i oryginalnie odbudowany.
Na rynku wypiliśmy kawę i zjedliśmy grzeszne torty. Po wielu zimnych dniach, aż była frajda siedzieć na dworze. Akurat był targ i wiele stoisk wzdłuż historycznych domów korciło do podejścia. Najbardziej podobał nam się stragan z likierkami i różnymi sosami do chlebka i serów – a można było wszystkiego popróbować…