Pierwsza świeczka.

przez | 30/11/2008

Pierwsza świeczkaPierwsza świeczka się pali. Dziś zaczął się Adwent. W okolicy otwarto kilka jarmarków świątecznych. Więc wybraliśmy się na Weihnachstmarkt do Mannheim, ca 25 km. Popołudniu, żeby po ciemku, przy świątecznym oświetleniu przejść się po zastawionym stoiskami placu, dopiero wtedy rozwija się prawdziwie ten miły nastrój. Do tego muzyka z różnych źródeł. Było bardzo dużo takich jak my, czasem trudno było przejść, miedzy stojącymi grupkami, a co dopiero zmienić kierunek!  Największe zagęszczenia były przy stoiskach z grzanym winem (w przenajrozmaitszych wariantach) i wokół pachnącego jedzenia.
Pierwszy pieniądz wydaliśmy przy stoisku z muzyką. Już parę metrów wcześniej, miedzy dźwiękami White Christmas, usłyszeliśmy znane nam, ale jakże inne takty. Bachata! – nasza ulubiona muzyka dominikańska. Już w zeszłym roku kupiliśmy tu CD do poszerzenia naszej kolekcji urlopowych wspomnień. No to jeszcze jedna. Udało nam się też parę bud dalej kupić ładny prezent dla bliskiej osoby. No i znaleźliśmy nasze ulubione budy, gdzie tradycyjnie i corocznie kupujemy wyrafinowane sosy i przyprawy. Ale najpierw próbujemy na chlebku, czy przepisy się aby nie zmieniły od zeszłego roku. I tak smakowałam musztardę pomarańczową, figową i jeszcze trzydzieści innych, a Jurek wolał degustować raczej w kierunku dzikiego czosnku i pepperoni.

MikołajeDegustacjaJazda na gapęStoisko z grzanym winemWinko grzejeA pani to do ojca dyrektora?Afrykańska sztuka

Jadąc do Mannheim pomyślałam sobie głośno (oczywiście solidarnie z kierowcą): „Po jednym grzanym winie można jechać, co?” Juruś: „Nawet po dwóch. Zależy, po której stronie w samochodzie się siedzi”. Ja miałam to szczęście, że siedziałam po prawej stronie…