W Ośrodku Szkolenia Pedagogicznego – Haus der Pädagogik, jest obecnie (29.01- 30.04.09) wystawa okolicznych fotografów przyrodniczych „Fascynująca natura”. Pan Heinz Diehl prowadził wczoraj dodatkowo projekcję zdjęciową. Zaciekawiona informacjami z gazety, poszłam wieczorem. W budynku odkryłam stapel książek i starą ławkę szkolną (niektórzy z nas jeszcze takie pamiętają). Obejrzałam wystawę zdjęć. No rzeczywiście piękne rzadkie ujęcia.
Wykład przed pełną salą – organizatorzy nie liczyli się z takim echem i taką ilością gości – przekroczył wszelkie moje oczekiwania. Zdjęcia najbliższej okolicy (nasze Bruchsee, Erlachsee koło Lorsch, łąki miedzy Heppenheim i Lorsch, miejsca osiągalne pieszo) podłożone spokojną medytacyjną muzyką. Dobrą godzinę zostaliśmy oczarowani i urzeczeni spojrzeniami na przyrodę, których pewnie nigdy nie uda nam się w czasie spaceru przeżyć. Kiedy zapalono światło musieliśmy najpierw wrócić do rzeczywistości, żeby potem wielkimi brawami podziękować wykładowcy i „łowczemu”.
Ciekawostki, które chciałabym zapamiętać:
– jako gość zimowy żyje tu dzierzba/srokosz ptak drapieżny wielkości kosa, który zdobycz, np. myszy, nadziewa sobie na ciernie (w zimie, to jak zamrażalnik, może to dla niego, jak dla nas lody?).
– zimorodek, ptak roku 2009, którego udało nam się już raz zobaczyć, żyje tu całorocznie.
– tygrzyk paskowany uchwycony przez pana Diehla na dalszych zdjęciach poluje na konika polnego i robi sobie z niego zapas na później.
Nasz siedział przy drzwiach wejściowych do domu – i chyba czekał na nas…
– chrobotki i porosty – ich występowanie w naturze wskazuje na poprawę warunków naturalnych
– co jeszcze można by spotkać i zobaczyć w naszej okolicy na spacerze? Czajkę, kuliga, sokoła, czaplę, kormorana, bociana, różnorodne kwiaty i grzyby.
Już wiem, gdzie będziemy wędrować wiosną – Ried, to dla nas nieco nowy teren, który dotąd najwyżej szybko przejechaliśmy rowerami, kiedy jechaliśmy do Lorsch na lody (smaczne!!).
Wczorajsza projekcja potwierdza: natura jest piękna również przed naszymi drzwiami, trzeba tylko otworzyć oczy i duszę.
Kilka podobnych motywów kwiatów, pająków, motyli, ptaków też mamy, ale nie chcemy się równać z mistrzem, daleko nam do niego. Tu trochę natury wokół Heppenheim widziane przez nasz obiektyw:
Szkoda, że Jurek nie mógł iść ze mną (był w delegacji), nie tylko by się zachwycił wykładem jak ja, ale moglibyśmy potem razem wymienić myśli o „naszych dziełach”. Jednak coś-nie-coś podpatrzyłam, zdałam Jurkowi relacje i będziemy nad tym pracować. A wystawę sobie dziś jeszcze raz razem zobaczyliśmy.