Heppenheim jest w karnawałowej gorączce. W naszej okolicy się nazywa Fastnacht, a oficjalny okrzyk jest: Helau!
Ostatnie tygodnie są pełne pączków, spotkań, przedstawień, tzw. posiedzeń (300-400 osób przy długich stołach i ławach, na scenie: komitet, mówcy, skecze, muzyka, występy taneczne).
Przez wiele lat byliśmy zapalonymi karnawalistami, chodziliśmy z przyjaciółmi na występy, nie opuściliśmy balu przebierańców w „Halber Mond” – w ostatni poniedziałek karnawału.
Przed pięcioma laty, na raz nam się odwidziało, nam i znajomym, straciliśmy zainteresowanie balem i posiedzeniami. No i nie ma problemu, karnawał jest rzeczą, do której nie trzeba się zmuszać. Może w przyszłym roku wróci nam ochota, to pójdziemy znów.
Niemniej miasto pulsuje i bawi się. Nawet bez nas.
Karnawał obchodzony jest właściwie tylko wzdłuż Renu. W Hamburgu nie rozumieliby w ogóle tego rodzaju humoru…
Ale karnawał jest rzeczą wielce poważną. Ma historyczną podstawę w religii chrześcijańskiej, to czas radości i zabawy do środy popielcowej i ma odzwierciedlenie w kościele, np msza dla karnawalistów w niedzielę przed pochodem. Pod „maską” porusza się na posiedzeniach tematy, lokalne, polityczne, światowe, gospodarcze, socjalne, bez ogródek i owijania w bawełnę, z humorem, ironią, zgryźliwie, odważnie, złośliwie. I wszystko w dialekcie.
Wczoraj był „Babski czwartek” (Weiberfastnacht) – czyli kobiety rządzą, wdzierają się do ratusza, do biur, banków. Nieustraszona jest zamaskowana grupa z Hambach Veggelsbecher. Tradycyjnie kobiety obcinają mężczyznom krawaty – symbol męskości. Dobrze, że tylko ten symbol… Kto wczoraj ubrał dobry krawat – miał pecha. Każda kobieta ma prawo w każdej chwili wyjąc z torebki nożyczki i ciach-ciach. Panowie chodzą tego dnia dalej w tych obciętych resztkach, ale nie robią smutnego wrażenia, a panie zbierają trofea i przypinają na ścianę.
Pamiętam karnawał w Polsce z czasów dzieciństwa, kiedy rodzice fajnie się odstawili, mama w balowe sukienki (uwielbiałam się w nie przebierać) na tańce. Tu karnawał – to zabawa dla przebierańców. Dozwolone jest wszystko, a ludzie mają nieograniczone pomysły. W tym czasie nikt się nie dziwi, że w samochodzie obok jedzie pajac, czarownica wchodzi do banku, Indianin kupuje sobie bułki, czy muchomorek idzie ulicą. No i niejeden cowboy załapie się przy tej okazji na ekstra zabawy z jakąś faraonką albo pszczółka Maja znajdzie sobie Gucia…
Kilka imprez jest szczególnie popularnych, chociaż każda organizacja, dzielnica ma swoje. Plus małego miasta jest, że znamy „aktorów”, wczoraj koleżanka w pracy czy sąsiad, a dziś doradca seksualny („wytatuuj sobie sznycel, to mąż nabierze znów apetytu”…), maruda polityczny, albo pani klozetowa, zdradzająca parę tajemnic zawodowych.
„Habafa” w Hambach ma zawsze wspaniały program, bite 5 godzin. W tym roku pod mottem „Brazylia, samba i Helau”.
Występ Związku Kobiet Katolickich (Frauenbund) przy St.Peter – to delikates bez porównania! Wstęp mają tylko kobiety oraz ksiądz (który sam też jest karnawałowo bardzo aktywny, no i z zasady bezpłciowy), ewentualnie kapelan i burmistrz. W tym roku jednym z punktów programu był teatrzyk w wykonaniu księdza, kapelana, sekretarki i gosposi parafialnej, podobno majsterwerk! Bracia Piusa by się oburzyli, za taką bliskość kościoła do ludzi i tyle wzajemnej radości. Było pięć terminów posiedzeń, po 5 godzin, przed lekko 300 osób publiczności w sali. Bilety są zawsze wykupione do ostatniego miejsca. Dwa razy udało mi się być na tej imprezie. Wspaniała!!!
Nie zapomnijmy słabych i ułomnych, tu jest aktywna organizacja „Lebenshilfe” (Pomoc Życiowa) – też mają swoje spotkanie, z muzyką, pączkami i występami. I spotkanie dla seniorów i wiele innych. Gazeta (Starkenburger Echo) pisze codziennie na ten temat.
Oficjalny komitet karnawałowy dziękuje za aktywny udział i zasługi przydzielając ordery. A dla pachołków i reszty (takich jak my) są coroczne wisiorki, spinki, które się kupuje za 2,50 Euro i obwiesza na szyi, zapina na kapeluszu itd. W tym roku są „Blinki” – plakietki z samochodzikami ze światełkiem. Ale będzie karnawałowo, jak każdy będzie w pochód migotał!
Puntem kulminacyjnym jest pochód uliczny, który będzie w niedzielę 22.02.
No, to do niedzieli… Chociaż zapowiedziana jest zimna, deszczowa pogoda… No, zobaczymy.