Karnawał

przez | 07/03/2011

No i mamy go za sobą – pochód karnawałowy.
Pogoda przypisała, słońce, ciepło, błękitne niebo. Czego chcemy więcej?
Miasto zapełniło się już przedpołudniem wszelakimi dziwolągami, jedni szli na spotkania, inni żeby zająć sobie dobre miejsca wzdłuż trasy korowodu.
120 tysięcy wzięło udział we wczorajszej zabawie ulicznej. Dla przypomnienia – nasze miasto ma 25 tys. mieszkańców.
Najpóźniej, kiedy wozy zaczynają się ustawiać przed naszą ulicą i bębniąca muzyka wdziera się do pokoi – ogarnia nas karnawałowy nastrój i trzeba w drogę.
Ale niech młodzi sobie idą na rynek i do miasta. Tam były po pochodzie party. My zajęliśmy pozycje 10 minut od domu, blisko piekarni – bo pączki muszą być! obok grilla z kiełbaskami. Co prawda pod słońce, było trudno robić zdjęcia, ale tak ładnie świeciło nam w buźki.
Pochód przeszedł, muzyka mieszała się z jednej grupy do drugiej. Wyciągnięte ręce, żeby nałapać się słodyczy rzucanych w publiczność, czy dziecko, czy dorosły – rzecz w tym, żeby łapać. Taki miałam apetyt na lody Magnum, których oczekiwaliśmy jak zwykle, jako że my przy źródle Langnese. Niestety w tym roku widzialam tylko w locie kilka Magnum, a pod rękę trafiły mi się ino lody owocowe – ale tych nie chciałam i je dalej dawałam dzieciom. Co tam lody owocowe – ja chciałam duże tuczące śmietankowe lody Magnum, z grubą czekoladą i migdałami.

Jak już masz pecha, to na całego. Nie tylko, że nie dostałam Magnum, to jeszcze musiałam po pochodzie pracować.
Utrudnienia na ulicach, sprzątanie, tu i tam jeszcze zapory uliczne, grupy wesołków szukających knajpy – kosztowało mnie duże opóźnienia, ale pacjenci mieli zrozumienie dla sytuacji. Wielu z nich też było na pochodzie, a diabetykom mierzyłam wysoki cukier – ot, pojedli pączków, grzechy wieku starczego.
Wieczorem ulice się opróżniały. Cowboye, piraci, anioły i rogacze, clowni i muzycy, żebracy i mafia-bossi, krasnoludki i księżniczki, ojej! co tam jeszcze prosto i krzywo podążało do autobusów i do domów.
Dla oka został obraz pogromu, papiery, kubki, butelki, kartony po słodyczach. No i widząc po śmieciach – były też Magnum! Dużo Magnum!
Ale nie krzyczmy tak dużo, że tyle kosztów za sprzątanie. W końcu każdy papier został przedtem z zawartością gdzieś kupiony i zapłacony. A 120 tysięcy ludzi miało wiele przyjemności. Jutro będzie wszystko znów czysto (głowy też odparują) i będziemy fajnie wspominać udany pochód.