Konkurencja

przez | 24/04/2010

Są momenty i obrazy, które chcemy sobie zachować, żeby ich nie zapomnieć, albo pokazać innym. Fotografia jest pięknym rozwiązaniem. Ale nie zawsze udaje się zrealizować myśli.
Ja konkuruję z fotografem naszej gazety. Co ja już kiedyś zrobiłam, to on publikuje w gazecie. Co ja zamierzam zrobić, to on już ma w gazecie.
Tak było w marcu z pięknym widokiem kwitnących krokusów przed biblioteką. Ja już je w zeszłym roku fotografowałam, ale z innego winkla. Ujęcie pana Lutza I. było lepsze. Nadrobiłam!! (patrz „Barwy wiosny”)
Potem myślałam, że czas podjechać na ulicę Rosegger. To jest aleja drzew, które pięknie kwitną i tworzą wiosną różowy tunel. Już sobie wymyśliłam, jak się ustawię… Po sprawie. Pan Lutz był szybszy.
W ostatni weekend kilkakrotnie przejeżdżałam wzdłuż winnic. Niebieskie niebo, pasy miedzy jeszcze nagą winoroślą obsypane słonecznym mleczem. Co za widok! Nawet miałam aparat przy sobie, (fotografowałam coś służbowo), ale głupio się zatrzymać w słońcu, w winnicach… służbowym samochodem, w służbowych ciuchach… i służbowy czas kruchy. Chyba by się to mojej szefowej nie podobało. A po pracy już nie to światło, nie te myśli.
A w poniedziałek w gazecie… hej, to był mój pomysł!!!
Nadrobiłam!

Nie nadrobię już myśli o uwiecznieniu remontowanego hotelu (gastronomia i kultura) Halber Mond. Kilka lat marnował się pusty i opuszczony. Wielka szkoda dla miasta i historii miejsca. Inwestor z jajem wreszcie się znalazł i szykuje cacko. Kilka dni można było podziwiać fasadę. Jedno skrzydło było już gotowe, rusztowania zdjęte, reszta jeszcze „po staremu”. Obraz tego kontrastu był niesamowity, zdjęcie byłoby niepowtarzalne. Tym bardziej, że pan Lutz też na czas nie wpadł na to. Na wczoraj popołudniu zaplanowałam sobie podjazd na zrobienie zdjęcia. Po ptakach! Życie idzie dalej i nie czeka na nas. Położono już pierwszą farbę na środek budynku – kontrast się zatracił, efekt zginął. Będziemy teraz czekać na otwarcie gotowego Halber Mond.
A ja będę się starała szybciej realizować moje pomysły. Jeszcze zanim to zrobi pan Lutz!!

Dopis, 20:30
Dzień był piękny, gorący, słoneczny. Wieczorem poszliśmy na spacer w winnice, na Steinkopf. Miasto zatopione w promieniach zachodzącego słońca, zalęgająca ciszę przerywały tylko różne ptasie śpiewy.
Udało nam się podglądnąć kochające się ślimaki, dopatrzeć nowych pąków na winorośli, pomachać przyjaźnie do kamery internetowej i…

uwięzić księżyc.
Halo, panie Lutz, ma pan już księżyc w klatce?