Sen nocy letniej.

przez | 16/08/2008

Małe miasteczka mają ten mankament, że życie i handel uciekają z centrum i rozwijają się wspaniale na pograniczach. Miasta muszą sobie czasem coś wymyślić, żeby publiczność znów ściągnąć na deptaki handlowe i trochę rozruszać. I tak mieliśmy wczoraj imprezę na głównej ulicy handlowej, która w Heppenheim jest tak długa, że jakby się dobrze rozpędzić na początku, to się koniec przeoczy. Ale tym razem była zapełniona publicznością. Od 18:00 do północy tętniące życie na deptaku, gdzie na co dzień o tej porze wszystko zamiera. Oczekiwaliśmy obiecanej „atmosfery jak na urlopie w południowych krajach” – i tak było. Światła, świece i pochodnie przed otwartymi sklepami, cocktaile, jedzenie południowej kuchni, muzyka. Wiele ciekawych klientów, którzy tu w odprężonej atmosferze coś odkryli, tam coś kupili. Lekką ręką, jak na urlopie.
W czasie wieczoru rozwijała się dalej akcja „Heppenheim w kolorach”, która będzie miała kulminacyjny punkt we wrześniu. W ramach tej akcji coraz więcej mieszkańców ma już koszulki „Ja jestem z Heppenheim”, wczoraj na pewno sprzedano parę setek, im późniejszy wieczór, tym bardziej ujednolicona była publiczność.

BollywoodKupić?CaipirinhaJa jestem z HeppenheimTrochę życia nocąWszyscy jak jeden

No i jeszcze jedna (stara) nowość – Bollywood z Indii kręci u nas kolejny film, (będzie w nim grała również Polka Claudia Cieśla), więc turbany znów należą do codziennego widoku (będzie extra post). Wczoraj dużo barwnych „Bollywoodów” zmieszało się z granatowymi koszulkami.
Udany wieczór, dobry pomysł. Prosimy w przyszłym roku o powtórzenie.