Wiosna nadchodzi u nas wcześniej niż innych regionach. Jesteśmy rozpieszczeni.
Mijająca zima była nam za długa – wielokrotnie padał na nowo śnieg, już czuliśmy wiosnę i rum! nowy śnieg. To nam dawało uczucie, że „ciągle” jest zima. Była ciemna – mało słońca widzieliśmy, dużo światła paliliśmy.
Więc nic dziwnego, że serca się radowały z każdego znaku wiosny. Najmniejszy kwiatek został dostrzeżony!
A wcześnie już były…
Potem przyszedł znów śnieg i mróz. Zasypał nas. Ale co tam. Śnieg zginał po paru dniach, a kwiatki kwitły dalej. Później sypał znów, stopniał, a kwiatki rosły dalej. Bardzo up… zima.
Teraz mamy już połowę marca, deszcz przeplata się z pięknym słońcem. Natura drze się na świat – kwitną już krokusy, żonkile, forsycje.
I pierwsze drzewa zdobią się kwieciem.
Ptaki nadleciały wcześnie w tym roku, bociany, żurawie. Między Heppenheim i Lorsch są tereny łąkowe pod ochroną natury (lęgowiska) – tu lądują stada dla odpoczynku, więc teren został wcześniej niż zwykle zaryglowany.
Kilka dni temu widziałam tam (z ulicy) wielkie stado czajek (Vanellus).
W okolicy mamy monitorowane gniazdo bocianie – takie ptasie peep show, z pamiętnikiem. Szef wylądował już 18.02.13, a żonka doleciała 22. Dobrze, bo musiały się jeszcze trochę razem pogrzać – śnieg i mróz wróciły. Ale już się zabawiają we wiosenne igraszki.
Jednak temperatury i powracający śnieg, irytują przylatujące ptaki. W gazecie czytaliśmy, że niektóre robią cofkę i zawracają trochę.
Ale najpiękniejszym widokiem był bocian lądujący w środku miasta na domu. Już myślałam: hej!! dwa domy dalej! tam mieszka nasza córcia 🙂
Dwa lata temu oddany został wyremontowany historyczny budynek Halber Mond (kultura, gastronomia). Przed 30 laty gnieździły tam jeszcze bociany, więc chcąc powrócić do tej tradycji zamontowano im koło na dachu. Teraz czekamy i wyglądamy… Jest co prawda w środku miasta, ale do łąk ptasi skok, więc może jednak któryś przyjmie zaproszenie. A ja – mazurska dziewczynka – kocham bociany!!!!!







