Wczoraj pierwszy raz drapaliśmy samochody. No, zaszronione szyby.
Dziś było rano o 6:00 minus 1 stopień.
Jakoś przeoczyliśmy jesień. Jeszcze przed tygodniem mieliśmy 15 stopni rano, a w dzień rosło do 25. Dobrze nam było, chociaż zdawaliśmy sobie sprawę, że to zupełnie pokręcone i na październik o wiele za ciepło. I co? Raz dwa i mamy zimę, a kiedy była jesień?
Natura się co prawda zabarwiła i ciągle musimy zmiatać liście, ale coś tu nie tak.
Nie ma grzybów. Za to są dynie w setkach rodzajów (ok, przesadziłam), więc gotujemy smaczne zupki.
Federweisser niedługo się skończy, winobranie leci. Wszystko niby wskazuje na jesień. To czemu mamy już mróz?
W Polsce już nawet śnieg spadł, niektóre regiony są bez prądu, drzewa się połamały. Jeżeli to się zdarzy w październiku, to można nawet powiedzieć, że „zima nas zaskoczyła”, ale z dzieciństwa pamiętam, że zima nas nawet w grudniu zaskakiwała (i nie było gotowych odśnieżarek).
Jednak my jesteśmy tu rozpieszczeni przez klimat, nas nie można tak traktować!! Ani zaskakiwać!
Niemniej, nie traćmy pogodnego ducha – każdy dzień zbliża nas do wiosny!!
Tak to już jest, niestety! Jestem od poniedziałku u klienta w Kamen i już wczoraj musiałem skrobać samochód. No i powoli muszę zacząć myśleć o zmianie opon na zimowe…
Wolę jednak, jak jest ciepło!